|
Islamiści domagają się zakazu alkoholu i bikini dla zagranicznych turystów Turystycznemu przemysłowi Egiptu, który jest największym źródłem dochodów tego kraju i który mocno ucierpiał w tym roku z powodu wiosennej rewolucji, może być w najbliższym czasie zadany dalszy cios. Okazuje się, bowiem, że egipscy islamiści, który mają największe szanse na wygranie zbliżających się wyborów, mają zupełnie inną od dotychczasowej wizję organizacji ruchu turystycznego. Zagranicznych turystów obejmowałby zakaz spożywania alkoholu, noszenia kąpielowych bikini i kąpania się na plażach koedukacyjnych. Ponadto w hotelach i ośrodkach wypoczynkowych miano by wprowadzić zakaz wspólnych pokojów dla par niepozostających w formalnym związku małżeńskim.
„Turyści, kiedy przyjeżdżają do Egiptu nie powinni spożywać alkoholu, bo mają go dość w domu”- oświadczyła Azza Dzarf, jedna z kandydatek Partii Wolności i Sprawiedliwości, politycznej gałęzi Muzułmańskiego Bractwa podczas spotkania jego zwolenników w ub. tygodniu. ”Niech przyjeżdżają tutaj podziwiać dawną cywilizacje, a w żadnym wypadku spożywać alkohol”- dodała. Przemysł turystyczny Egiptu tworzy obecnie 10 proc egipskiego PKB, znajduje w nim zatrudnienie trzy miliony Egipcjan z ponad 85 mln mieszkańców tego kraju. Jest też jednym z trzech filarów egipskiej gospodarki. Są rejony takie jak okolice Morza Czerwonego czy Doliny Nilu z Luxorem i z jego starymi świątyniami i grobami całkowicie uzależnione od turystyki. Wiosenne wydarzenia w Egipcie spowodowały w drugim kwartale br. według oficjalnych danych, spadek ilości turystów o ponad 35 proc. Wprowadzenie surowych zakazów zgodnych z wolą ekstremalnych islamistów mogłoby szybko doprowadzić ten kraj do ruiny. To, że egipska gospodarka potrzebuje dalszego ożywienia, a nie stagnacji czy wręcz upadku ruchu turystycznego nie jest dla nikogo tajemnicą, a mimo to fundamentaliści islamscy wojują o wprowadzenie surowych islamskich zasad życia społecznego. Tymczasem jak pisze amerykańska AP rewolucja dotknęła w poważny sposób egipską gospodarkę. W ub. tygodniu tymczasowy premier Kamal Ganzuri, kiedy występował przed dziennikarzami relacjonując stan egipskiej gospodarki powiedział ze łzami w oczach, że jest ona w gorszym stanie niż ktokolwiek może sobie wyobrazić. Także zagraniczni inwestorzy stracili zaufanie do tego kraju i wycofują się z inwestowania w Egipcie. Dla ożywienia egipskiej gospodarki konieczne jest, więc przywrócenie zaufania inwestorów i odnowa ruchu turystycznego. Ale właśnie turystyka, a raczej jej przyszłość stała się przedmiotem ostrych sporów ideologicznych między Bractwem Muzułmańskim, a partią Nur. Jeśli islamiści wygrają kolejne wybory, a w pierwszych w końcu listopada zyskali ponad połowę głosów, to w ciągu kilku miesięcy mogą wprowadzić swą wizję ruchu turystycznegio Salafiści, którzy po obaleniu reżimu Mubaraka wykorzystują każdą sytuację do manifestacji swoich sił i chęci budowania systemu politycznego na wzór islamski. W kwietniu tego roku zblokowali linie kolejowe w znak protestu mianowania chrześcijanina na gubernatora województwa Kena w Górnym Egipcie, twierdząc, iż „niewierny” nie może pełnić takiej funkcji. Ich nacisk powiódł się, mianowanie nowego gubernatora zostało zawieszone. Po śmierci Osamy bin Ladena, salafiści ogłosili go „świętym męczennikiem” żądając zemsty za jego śmierć. Pozostają oni wielkimi wrogami alkoholu i zwalczają minimalistyczne kostiumy pływackie oraz prowadzą zdecydowaną walkę przeciwko pobytowi w jednym hotelowym pokoju niezaślubionych par. Muzułmańskie Bractwo jest pod tym względem bardziej pragmatyczne i wydaje się, że w ostateczności gotowe jest pozostawiać turystom większą swobodę, pod warunkiem, że będzie to miało pozytywny wpływ na gospodarkę. Ale spora część duchownych Salafistów ma w tym względzie jasno sprecyzowane poglądy: „Pięciogwiazdkowy hotel musi być bez alkoholu, na plażach kobiety musza być oddzielone od mężczyzn zatoką i obie strony będą mogły wypoczywać bez grzechu” –powiada jeden z nich, którego wypowiedz cytuje agencja AP Agencja przypomina także, że spora część ludności nawet w rejonach gdzie dochody z turystyki przynoszą jedyne wpływy do budżetu prowincji głosowała za islamistami. Oni, bowiem głoszą, że kompensacją będzie rozwój turystyki zdrowotnej, a także religijnej. |