|
Jest czwartek 30 lipca godz. 14.Żar leje się z nieba. Przy trasie z Puław do Radomia zaraz za zjazdem z obwodnicy Puław, po prawej stronie reklamowana wcześniej – gospoda przy drodze - „Karczma Maciejka”. Na parkingu jeden samochód osobowy. Decydujemy się na lekki, bezmięsny posiłek.
Menu w karcie dań dość bogate, wystrój taki sobie, bufetowa i kelnerka sympatyczne, ceny - nieco, jak na tą klasę lokalu, naszym zdaniem, za wysokie. Zamawiamy ruskie pierogi z wody i herbatę. Herbatę kelnerka podaje przed głównym daniem, w firmowej filiżance zanim więc zjemy ociekające tłuszczem pierogi – herbata będzie już zimna.
Minus dla profesjonalizmu kelnerki.
Na talerzu dostajemy osiem dużych pierogów, kąpiących się niemal dosłownie w tłuszczu. Ciasto – zbyt grube, farsz mazisty, bez wyraźnego smaku. Gdy kelnerka pyta czy smakowały – zgodnie z prawdą wymieniamy wady. Płacimy nie wygórowaną cenę 7 zł za pierogi, 2.50 zł za herbatę. Niestety, póki co – wizyty w „Maciejce” nie polecamy. Kucharz musi udoskonalić swe umiejętności, a wyników nie omieszkamy sprawdzić.
Za pierogi ocena: tylko dostatecznie minus. |