Home > Kraje i regiony > Alandy widziane nie tylko z roweru

Sklep sportowy

Alandy widziane nie tylko z roweru PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 45
SłabyŚwietny 


Wyspy Alandzkie są znakomitym celem zarówno wypraw żeglarskich jak i rowerowych. Skoro nie jestem wytrawnym „wilkiem morskim” wybieram rower.  Razem z dwoma kolegami przez siedem dni jeździmy po wyspach.

Wyspy Alandzkie na mapie przypominają lekko zanurzonego skorpiona, który strzeże wejścia do Zatoki Botnickiej. Przemierzając Alandy lądem odnoszę wrażenie, że jest to sznur nieregularnych korali związanych mostami, groblami i niewidzialnymi nitkami połączeń promowych. Liczne zatoki i wyjątkowo „zakręcone” wyspy sprawiają, że na horyzoncie zawsze widać ląd.

 

30 godzin podróży w jedną stronę szybko mija. Z Gdańska do Nynäshamn płyniemy wraz z rowerami na pokładzie m/f Scandinavia. A dalej po zaokrętowaniu w Sztokholmie (kilka godzin przerwy pozwala na zwiedzenie centrum miasta) na prom Viking Line docieramy do Mariehamn. Ten drugi odcinek dostarcza najwięcej wrażeń. Na torze wodnym prowadzącym przez szkierowe wybrzeże Szwecji co chwilę przepływają wielkie liniowce. Zmieniające się widoki z prawej i lewej burty „przykuwają” mnie do górnego pokładu. Statek na pełne morze odprowadzają krzykliwe mewy, które dopominają się o kolejne kawałki ciasteczek. Podróż morska, zarówno na Scandinavii i ta dalsza, jest dodatkową atrakcją wyprawy. Na wszystkich promach spędzamy łącznie ponad 60 godzin, jest to więcej niż podczas jazdy na rowerze.

 

m/s Gabriella około północy przybija do kei w Mariehamn – stolicy Wysp Alandzkich. Razem z nami wysiada, a raczej wyjeżdża na rowerach, małżeństwo z dzieckiem w wieku przedszkolnym na foteliku za plecami taty. Zauroczeni pięknem Alandów spędzają tutaj już drugi urlop. Dobrze znają drogę na kemping. Jest szaro, a kemping, jak wymarły – pół setki namiotów - i ani żywego ducha. Dopiero teraz zdajemy sobie sprawę, jak jest późno i szybko ściszamy głosy. Jest początek lipca i słońce na tej szerokości geograficznej ledwie „ukrywa” się za horyzontem.

 

Wzorem żeglarzy, ale na rowerze, wywieszam flagę gościnnego portu. Już pierwszego dnia kupuję alandzką banderę. Jest podobna do szwedzkiej, ale w krzyż koloru żółtego wpisano węższy – czerwony. W ten sposób podkreślane są dawne związki ze Szwecją pomimo, że formalnie od 6 grudnia 1917 Alandy należą do Finlandii. Autonomię wyspy, przyznaną w 1921 roku przez Ligę Narodów, podkreślają oprócz flagi (od 1954 r.) własne znaczki pocztowe (od 1984 r.) i tablice rejestracyjne.

 

Mariehamn zamieszkuje około 11 000 osób tj. prawie 40% ludności wysp. Miasto położone jest na półwyspie, którego dwa brzegi łączy szeroka, dwupasmowa aleja. Od czasu do czasu przejedzie nią samochód… Większy ruch, ale pieszy, jest na deptaku w centrum miasta i promenadzie przy wschodniej marinie.

 

W mieście zwiedzamy Muzeum Morskie z licznymi pamiątkami marynistycznymi i fragmentami wyposażenia żaglowców oraz Muzeum Alandzkie z ekspozycją przedstawiającą historię i przyrodę wysp. Dobrze zachowany barak, we wschodnim porcie, kryje w swym wnętrzu wystawę rekonstrukcji statków i łodzi.

 

Największe wrażenie robi żaglowiec-muzeum Pommern cumujący przy zachodnim nabrzeżu. Czteromasztowy frachtowiec ma długość 95 m, 3 maszty o wysokości 50 m, powierzchnię żagli 3240 m kw., a ładowność 4 050 ton. Jest jedynym na świecie tego typu żaglowcem zachowanym w oryginalnym stanie. Oglądamy nie tylko ładownie, ale również pomieszczenia dla załogi łącznie z kapitańską łazienką.
W swojej historii pływał m.in. z Europy do Ameryki Południowej i Australii. Zbudowany w 1903 roku w Glasgow dla armatora z Hamburga nosił nazwę Mneme, jest to skrót od Mnemosyne – greckiej bogini pamięci. Kolejni niemieccy właściciele zmienili nazwę na Pommern. Żaglowiec w roku 1923 został kupiony przez Gustawa Eriksona z Alandów, a ostatni rejs z ładunkiem odbył w 1949 roku z Australii do Anglii. W roku 1953 syn i córka Gustawa – Edgar Erikson i Ewa Hohenthal przekazali Pommern miastu Mariehamn.

 

Pora wyruszyć z Mariehamn. Jazda rowerem jest przyjemna, ale chcemy również zobaczyć wyspy od strony morza. Miedzy wyspami kursują nieduże promy samochodowe. Są bezpłatne dla piechurów i rowerzystów. Z przystani w Longnäs i przesiadkami na wyspach Kumlinge i Brändö dopływamy, aż za granicę autonomii alandzkiej do prowincji Kustav. Tutaj też jesteśmy w Finlandii, ale na kartce pocztowej przyklejam inny znaczek, inaczej wygląda też skrzynka pocztowa.
Po trzech dniach pływania, „rowerowania” i podziwiania niezwykłych widoków przez wyspę Vårdö wracamy na główną wyspę Fasta Åland. Trudno jest policzyć na ilu wyspach byliśmy, bo wiele z nich połączono różnego rodzaju mostami, groblami lub przeprawami.

 

Na wschodnim krańcu głównej wyspy zwiedzamy pozostałości twierdzy Bomarsund. Jej budowa rozpoczęła się około 1832 roku, kiedy Alandy były częścią imperium rosyjskiego. Twierdza została całkowicie zniszczona podczas wojny krymskiej przez wojska brytyjskie i francuskie w 1854 roku.

 

Dziesięć kilometrów dalej oglądamy muzeum w zamku obronnym Kastelholm z początku XIV wieku. Zamek był wiele razy przebudowywany, a od XVII w. pełnił funkcję ośrodka administracji Alandów. Tuż obok jest skansen Jan Karlsgården, gdzie znajduje się 20 starych budynków mieszkalnych i gospodarskich z różnych stron Alandów.

 

Jadąc na zachodni kraniec wyspy krótkie wizyty w małym browarze Stallhagen w Grelsby i muzeum wozów strażackich w Mörby. W gminie Eckerö w Storby znajduje się Muzeum Poczty i Szlaku Pocztowego (Eckerö Post & Tullhus). Dekret ustanawiający Szlak Pocztowy został wydany przez szwedzką Królową Cristinę w roku 1638. Dotyczył przewozu poczty drogą lądową i morską między Sztokholmem i Turku – przebiegał m.in. przez Eckerö. Wystawa w XIX wiecznym obiekcie obejmuje m.in. zabytkowe łodzie i wyposażenie oraz okazy filatelistyczne. Jest również współczesna poczta skąd wysyłam kartki pocztowe, ale z alandzkimi znaczkami.

 

Drogi dla rowerzystów dobrze oznakowane. Czasami jest to oddzielony od ruchu samochodowego trakt lub wydzielony boczny pas. Część ścieżek rowerowych prowadzi utwardzonymi, charakterystycznym dla wyspy, czerwonym granitowym kruszywem szlakami. Podobny, czerwony odcień mają również nawierzchnie bitumiczne.

 

Podczas wyprawy na Alandy przejechaliśmy 460 km na rowerach i około 100 km wewnętrznymi promami między wyspami. Mariehamn żegnamy świtem, jeszcze tylko 30 godzin i będziemy w Gdańsku.

 

Wyspy Alandzkie są archipelagiem składającym się z ponad 6500 wysp i szkierów. Zamieszkałych jest tylko 65 wysp. Łączna liczna ludności wynosi ponad 27 000 osób, z czego aż 92 % zamieszkuje główną wyspę Fasta Åland. Powierzchnia archipelagu wynosi 13 517 km kw. a ląd zajmuje tylko 1527 m kw. Najwyższe wzniesienie - 129 m.n.p.m. Głównym źródłem utrzymania mieszkańców wysp jest praca w usługach, transporcie i handlu (67%). Alandy odwiedza rocznie około 2,2 miliona gości, większość na pobyt jednodniowy. Dłużej zatrzymuje się około 530 000 osób. Językiem urzędowym, szwedzkim, posługuje się 93% ludności.

 

Tekst: Wojciech Choina

Zdjęcia: Włodzimierz Amerski,  Wojciech Choina

 

 
 

Biuro podróży online


Pobierz próbny numer,

klikając tutaj!


Reklama
Reklama
Reklama
Reklama